Płacimy w sklepie lub innym publicznym miejscu zbliżeniowo kartą i nagle okazuje się, że z naszego konta wyparowały pieniądze, ale nie te które zapłaciliśmy, ale również dodatkowe.

Jak to działa? Płacimy kartą zbliżeniowo często trzymając kartę jak opłatek tym samym udostępniając swoje dane karty. Technologia poszła tak daleko, że zrobienie bardzo dobrego zdjęcia z zoomem na naszą kartę w momencie, w którym płacimy nie jest jakimś trudnym wyczynem. Co można zrobić mając dane karty? Możemy zrobić dosłownie wszystko… i uwierzcie mi, bank wam tych pieniędzy już nie zwróci, a złodziej wam wyczyści w najgorszym wypadku do limitu, a najlepszym do zera konto.

Jak się ustrzec? Skuteczne metody są dwie, robimy limit na przelewy internetowe, jakiś rozsądny w najgorszym wypadku robimy subkonto, na które przelewamy drobne środki tak aby móc płacić kartą albo mój ulubiony sposób, bierzemy zmywacz do paznokci lub coś podobnego i zmywamy kod CVV z karty, kiedy na kartach były w formie nalepki dziś jest trochę trudniej. Polecam połączyć obie metody, moim skromnym zdaniem lepiej mieć zablokowaną kartę w razie draki niż brak oszczędności. No chyba. że to karta teściowej. Przypominam że aby dodać kartę i zapłacić nią w sieci kod pin nie jest potrzebny.