Ku przestrodze, zatrzymaj się, przeczytaj!
 
Dlaczego używanie publicznego/darmowego WiFi to kiepski pomysł?
 
Pani Iza pojechała do lokalnego parku, aby trochę popracować. Jest copywriterem i często pracuje w terenie, bo jak sama mówi, pisanie tekstów na świeżym powietrzu jej sprzyja.
Pani Iza po włączeniu laptopa zauważyła, że jest w zasięgu darmowego WiFi, a więc czemu nie skorzystać? Bardzo miło, że miasto zrobiło darmowy internet dla osób odwiedzających park.
Pani Iza loguje się na facebooka, aby zobaczyć co tam ciekawego słychać, lecz gdy wpisuje hasło to pojawia się błąd, że hasło jest nieprawidłowe. Po paru nieudanych próbach udaje się zalogować.
 
 
Przyjaciółka Pani Izy dostaje wiadomość, że pilnie potrzebuje gotówki. Musi jej podać tylko blika, bo sytuacja jest poważna, drobna stłuczka samochodowa, a nie ma pieniędzy przy sobie, odda jak tylko wróci do domu. Podając blika wierzy, że ratuje tak swoją przyjaciółkę. Problem w tym, że to nie jest Pani Iza, jest to osoba, która przechwyciła hasło.
 
 
Jak to zrobiła? W bardzo prosty sposób! Pani Iza łącząc się z darmowym wifi połączyła się z wcześniej przygotowanym routerem, który na odpowiedz strony facebook`a przekierował na przygotowaną kopie strony facebook`a – kiedy Pani Iza wpisywała login i hasło, tak naprawdę wysyłała je nie na serwery facebooka, a na serwer osoby, która przygotowała wcześniej sprytnie kopie strony.
 
Kiedy nasz spryciarz uzyskał login i hasło wyłączył serwer i przekierował połączenie na prawdziwego facebooka tym samym usypiając czujność Pani Izy. Nasz spryciarz obserwował cały czas osobę, więc wiedział również kiedy może się zalogować i spróbować wyłudzić kod blik. Nie było to trudne, miał w końcu pełen dostęp do jej korespondencji, wybrał osobę, z która najczęściej Pani Iza pisze, a dalej już poszło z górki.
 
 
Apeluję do wszystkich moich znajomych, włączajcie weryfikację dwuetapową do logowania oraz nie używajcie darmowych WiFi – nigdy nie wiecie co tam w trawie… routerze z którym się połączyliście jest ustawione.
Po drugie, nim podamy komuś blika upewnijmy się, czy osoba, która do nas pisze nie została właśnie okradziona z konta. Przecież wystarczyłby jeden telefon i można było dowiedzieć się, że to oszustwo.